<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obserwatorium Debaty Publicznej KL</title>
	<atom:link href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl</link>
	<description>Analizy, raporty, słowniczek radykalizacji</description>
	<lastBuildDate>Mon, 27 Jun 2016 07:50:35 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.2.39</generator>
	<item>
		<title>Inwazja – najazd – solidarność? Polskie media o kryzysie migracyjnym</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/inwazja-najazd-solidarnosc-polskie-media-o-kryzysie-migracyjnym/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/inwazja-najazd-solidarnosc-polskie-media-o-kryzysie-migracyjnym/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Oct 2015 09:16:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[<p>„Dzicz”, „islamskie bestie”, „socjalny dżihad”, „pęd ku samozagładzie”, „frontalne starcie cywilizacji” – to tylko niektóre określenia pojawiające się ostatnio w polskich mediach w związku z kryzysem migracyjnym na granicach Unii Europejskiej. Z kolei na okładkach jednego z tygodników widzimy muzułmanów upozowanych na żołnierzy Wehrmachtu wkraczających do Polski we wrześniu 1939 r. oraz Ewę Kopacz w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/inwazja-najazd-solidarnosc-polskie-media-o-kryzysie-migracyjnym/">Inwazja – najazd – solidarność? Polskie media o kryzysie migracyjnym</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>„Dzicz”, „islamskie bestie”, „socjalny dżihad”, „pęd ku samozagładzie”, „frontalne starcie cywilizacji” – to tylko niektóre określenia pojawiające się ostatnio w polskich mediach w związku z kryzysem migracyjnym na granicach Unii Europejskiej. Z kolei na okładkach jednego z tygodników widzimy muzułmanów upozowanych na żołnierzy Wehrmachtu wkraczających do Polski we wrześniu 1939 r. oraz Ewę Kopacz w burce, gotową urządzić nam „piekło na rozkaz Berlina”. W komentarzach pod artykułami, a także na portalach społecznościowych zwykli Polacy wzywają – nierzadko pod własnym nazwiskiem – do strzelania do uchodźców i do ponownego uruchomienia komór gazowych oraz pieców w Auschwitz.</p>
<p>Fali ludzi zmierzających do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu towarzyszy wzbierająca fala radykalizacji języka używanego do jej „opisania”. Niektóre media prześcigają się w wywoływaniu u swoich odbiorców poczucia strachu, nienawiści i odrazy wobec Innego, który puka do naszych drzwi. Jednocześnie z portretowaniem uchodźców i imigrantów jako zezwierzęconej tłuszczy, której inwazja zniszczy europejską cywilizację, atakuje się polskie władze, które zgadzając się na rozdział kwot przybyszów na kraje UE, dopuściły się zdrady, a zamiast wsłuchiwać się w głos narodu – podążyły za niemieckim dyktatem.</p>
<p>Jakie mechanizmy stoją za tym procesem? Dlaczego – jak pokazują ostatnie badania – lęk czy niechęć do muzułmanów są szczególnie silne w najmłodszym pokoleniu Polaków? W jaki sposób, unikając prostego moralizatorstwa, należy na te zjawiska zwracać uwagę, jak dążyć do ich zmiany? Te oraz wiele innych pytań chcielibyśmy zadać podczas debaty „Inwazja – najazd -solidarność? Polskie media o kryzysie imigracyjnym”, organizowanej w ramach obchodów <strong>Dnia Solidarności z Uchodźcami</strong>.</p>
<p>Naszymi gośćmi będą:</p>
<ul>
<li>dr hab. Agata Nalborczyk (arabistka i badaczka islamu, adiunkt w Zakładzie Islamu Europejskiego Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego)</li>
<li>Barbara Imiołczyk (współprzewodnicząca Składu Komisji Ekspertów ds. Migrantów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich)</li>
<li>Ewa Wanat (dziennikarka, była redaktor naczelna Polskiego Radia RDC).</li>
</ul>
<p>Spotkanie poprowadzi Michał Jędrzejek, współpracownik „Kultury Liberalnej”, członek zespołu Obserwatorium Debaty Publicznej.</p>
<p>Zapraszamy w czwartek, 15 października 2015 r., tj. w Dniu Solidarności z Uchodźcami, o godzinie 18.00 do siedziby „Kultury Liberalnej” (ul. Chmielna 15/9, Warszawa). Zobacz <a href="https://www.facebook.com/events/406085172918520/">wydarzenie na naszym profilu na Facebooku</a>. Więcej informacji o Dniu Solidarności z Uchodźcami na stronie: <a href="http://uchodzcymilewidziani.com/">uchodzcymilewidziani.com</a>.</p>
<p>Debata jest częścią projektu Obserwatorium Debaty Publicznej (<a href="http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/">obserwatorium.kulturaliberalna.pl</a>) realizowanego w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG. Partnerem projektu jest Fundacja PZU.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/inwazja-najazd-solidarnosc-polskie-media-o-kryzysie-migracyjnym/">Inwazja – najazd – solidarność? Polskie media o kryzysie migracyjnym</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/inwazja-najazd-solidarnosc-polskie-media-o-kryzysie-migracyjnym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uspokójmy polszczyznę!</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/jerzy-bralczyk-uspokojmy-polszczyzne/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/jerzy-bralczyk-uspokojmy-polszczyzne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2015 11:41:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Bralczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Norkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[kultura liberalna]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Jędrzejek]]></category>
		<category><![CDATA[radykalizacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=203</guid>
		<description><![CDATA[<p>Język polityczny w demokracjach jest ostry i wyrazisty niejako z natury. Inaczej w systemach totalitarnych, w których staje się zbiorem oficjalnie ustabilizowanych szablonów językowych. Trudno mi dziś sobie wyobrazić publiczną agresję słowną, która nie służyłaby interesom politycznym – mówi Jerzy Bralczyk, językoznawca.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/jerzy-bralczyk-uspokojmy-polszczyzne/">Uspokójmy polszczyznę!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Język polityczny w demokracjach jest ostry i wyrazisty niejako z natury. Inaczej w systemach totalitarnych, w których staje się zbiorem oficjalnie ustabilizowanych szablonów językowych. Trudno mi dziś sobie wyobrazić publiczną agresję słowną, która nie służyłaby interesom politycznym – mówi Jerzy Bralczyk, językoznawca.</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Michał Jędrzejek, Karolina Norkiewicz: <a href="http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek/">W słowniczku radykalizmów Obserwatorium Debaty Publicznej „Kultury Liberalnej”</a> znalazły się najbardziej wyraziste sformułowania polskiej debaty publicznej. „Delirium platformens”, „goebbelsowskie kłamstwo”, „kastracja sumienia”, „mafia III RP”, „polscy putiniści”, „kłamstwo smoleńskie”… </strong><strong> Czy język polityczny w Polsce zawsze był tak soczysty? </strong></p>
<p><strong>Jerzy Bralczyk:</strong> Te hasła, które państwo cytują to taka ciepła woda… Jest taka książka „Judzi, zohydza, ze czci odziera” pani prof. Kamińskiej-Szmaj, która opowiada o zwyczajach politycznych międzywojnia. Jakież tam były wulgarne i okropne, obrzydliwe określenia!</p>
<p><strong>Czyli nie widzi pan nic szczególnego w dzisiejszym poziomie radykalizacji języka publicznego w naszym kraju? </strong></p>
<p>Język polityczny w demokracjach jest ostry i wyrazisty niejako z natury. Inaczej w systemach totalitarnych, w których staje się zbiorem oficjalnie ustabilizowanych szablonów językowych. Mowa ostra, czy też agresywna, rzadziej zdarza się np. w sferze edukacyjnej. Trudno mi dziś sobie wyobrazić publiczną agresję słowną, która nie służyłaby interesom politycznym. Nawet w sferze kultury – zachowania prowokacyjne zaraz są interpretowane przez media jako dowód na swobodę lub cenzurę w świecie sztuki, co już ma charakter w jakiejś mierze polityczny. W większości przypadków politycy, chcąc istnieć publicznie, sami szukają takich określeń, które sprawią, że ich wypowiedzi będą później powtarzane.</p>
<blockquote><p>W Polsce prawa strona wobec lewej sięga raczej po język ze sfery moralnej, etycznej, a lewa wobec prawej odwołuje się do kategorii normalności i nienormalności.
<p class="quote-author"> Jerzy Bralczyk</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak reagować na takie wypowiedzi?</strong></p>
<p>Nie powtarzać ich. Matka nie może powiedzieć dziecku, nie mów „dupa”, bo właśnie sama to powiedziała. Opowiem państwu historię sprzed kilku lat. Raper Liroy umieszczał w swoich tekstach bardzo wulgarne słowa. Nie spodobało się to pewnej kapeli o nazwie Nagły Atak Spawacza, która umieściła w swoim tekście zestaw różnych wulgaryzmów skierowany przeciwko Liroyowi jako użytkownikowi takich właśnie słów. Później nie spodobało się to „Gazecie Wyborczej”, która na pierwszej stronie zacytowała tekst Nagłego Spawacza. Wtedy jeszcze wychodziła „Trybuna”, która na trzeciej z kolei stronie umieściła ten właśnie przykład „Gazety Wyborczej”, piętnując go jako powielanie agresywnych tekstów, oczywiście z cytowaniem <em>in extenso</em> całej piosenki. No i to jest niestety tak, że my, zajmując się agresywnym językiem, powtarzamy go. Dlatego nie daję się nigdy namawiać na rozmowy o wulgaryzmach, bo to nie tyle służy powstrzymaniu wulgaryzmów, co ich popularyzacji.</p>
<p><strong>Może to rodzaj błędnego koła. Jednak Obserwatorium Debaty Publicznej powstało z przekonania, że dopiero wtedy, gdy skatalogujemy i opiszemy przykłady radykalizacji w polskiej mowie publicznej, dowiemy się czegoś istotnego na temat polaryzacji polskiej sfery publicznej.</strong></p>
<p>Państwo mówią: „Trzeba się tym zająć”. Jeśli trzeba się tym zająć, to właśnie w taki sposób, żeby to społecznie unieważniać. Gdyby tego rodzaju zachowania spotykały się z ostracyzmem; gdyby ludzi, którzy tak mówią, nie zapraszano do dyskusji publicznych, bo wyrażają się niestosownie; gdyby w takiej sytuacji nastąpiło dziesięciosekundowe milczenie – jako reakcja na wypowiedzenie słów wulgarnych czy z obraźliwą intonacją – to byłaby wyraźna manifestacja.</p>
<p><strong>Ale Polacy przyzwyczaili się do tego języka do tego stopnia, że przestali reagować. Jak zatem radziłby pan zwracać uwagę na radykalizacje? </strong></p>
<p>Jest taka reguła psychologiczna, że potępienie odroczone w czasie jest mało efektywne. Jeśli już mamy reagować, to wtedy, kiedy się to dzieje. Można spróbować przejść na poziom merytoryczny, czyli zapytać, co rozmówca ma na myśli, gdy mówi to właśnie. Albo możemy powiedzieć, że to jest sformułowanie nieprecyzyjne, niefunkcjonalne w rozmowie. Miałem takie doświadczenia polemiczne, w których przejście na wyższy poziom dyskusji – kiedy to reaguje się na zachowania dotyczące stereotypizacji, jakiegoś szablonu, który staje się sloganem – pozwala wejść na poziom semantyczny, pomóc ustalić, o czym w ogóle rozmawiamy. Ale taka metoda może też dać okazję do jeszcze wyraźniejszej napaści.</p>
<blockquote><p>Radykalizacja języka to nie tylko kwestia słów. Więcej szkody jeszcze niż słowo robi sposób mówienia: intonacja, artykulacja, gesty, które są wykonywane.
<p class="quote-author"> Jerzy Bralczyk</p>
</blockquote>
<p><strong>I co wtedy można zrobić?</strong></p>
<p>Ironizować. Ironia jest naturalnym środkiem, zawartym w samym języku. Ludzie wyrośli w PRL uważali słowo „komuch” za nadmiernie nacechowane emocjonalnie i z satysfakcją używali go nawet ze zdrobnieniami. Wojciech Cejrowski nadał „ciemnogrodowi”, słowu, które miało być potępiające, odcień pozytywny. A o. Rydzyk rozdawał małe moherowe bereciki – to był świetny pomysł!</p>
<p><strong>Czy widzi pan jakieś kryteria dopuszczalności słów, którymi określa się politycznych przeciwników? Czy np. „medykalizowanie” określeń przeciwnika politycznego – czyli mówienie, że jest „paranoikiem” czy „histerykiem” – powinno być dopuszczalne? To są określenia, którymi przedstawiciele mediów centrowych i lewicowych chętnie uderzają w publicystów prawicowych, przypisując sobie rozum, a tamtym – choroby.</strong></p>
<p>Używanie terminów „kretyn”, „imbecyl” czy „idiota”, które mają precyzyjne odniesienia w języku medycznym, jest niestosowne i obraźliwe wobec ludzi chorych, którzy mają pewną dolegliwość, a używa się tego ocennie i z intencją obrażania.</p>
<p><strong>Choć przyznajmy, że druga strona – prasa prawicowa – wobec polityków czy dziennikarzy centrolewicowych chętnie używa określeń typu „zdrajca” albo „polskojęzyczny autor”…</strong></p>
<p>W Polsce prawa strona wobec lewej sięga raczej po język ze sfery moralnej, etycznej, a lewa wobec prawej odwołuje się do kategorii normalności i nienormalności. Choć zdarza się i odwrotnie. Mówi się np. o „lewicowym oszołomstwie”. W samym słowie „lewak” zawiera się pewien rodzaj krytyki rozsądku.</p>
<p><strong>A jak debata publiczna na temat polityki toczy się w innych krajach? Czy radykalizacja to specyfika języka w naszym kraju, czy też zjawisko uniwersalne?</strong></p>
<p>Na polskiej scenie politycznej niezwykle rzadko dochodzi do rękoczynów, które mają miejsce w parlamentach innych, nawet cywilizowanych państw. Zgodnie z jedną z teorii psychologicznych, agresja słowna wyczerpuje niejako chęci działania i sprawia, że już do czynów nie przechodzimy. Inna teoria głosi, że agresja słowna prowadzi do agresji czynnej – wyczerpawszy argumenty podawane językiem, można przejść do argumentów niesłownych.</p>
<p>Radykalizacja języka to nie tylko kwestia nazw. Słowa wydają się ważniejsze, bo żyją bardzo długo i są powtarzane. Tymczasem więcej szkody jeszcze niż nazwa robi sposób mówienia: intonacja, artykulacja, gesty, które są wykonywane. To także jest przestrzeń symboliczna. To jeszcze nie jest bicie, które zresztą też może być symboliczne, jak policzek, ale to bardzo na ludzi działa – pewien rodzaj akcentowania, przeciągania ostatnich sylab… Te sygnały są rzadko przedmiotem zastanowienia, a one prowokują zachowania z drugiej strony – także agresywne. Ja mogę używać słów bardzo dobrych, ale sposób, w jaki je wypowiadam, będzie u kogoś innego wywoływał agresję. Opisać tego gazeta nie da rady, ona może zacytować, ale trzeba to usłyszeć, zobaczyć na nagraniu.</p>
<p>Badając język, używamy takich pojęć jak „emocjonalizacja”, „brutalizacja języka”, „agresywność językowa”, mówimy o „mowie nienawiści”. To wszystko są określenia zbliżone, ale ujmujące to zagadnienie z różnych stron. Jestem wiceprzewodniczącym Rady Języka Polskiego i członkiem zespołu Języka w Mediach i zespołu Kultury Żywego Słowa. Na ostatnim wspólnym posiedzeniu tych dwóch zespołów pojawił się pomysł akcji szeroko prowadzonej pod auspicjami Rady Języka Polskiego, której nadaliśmy roboczą nazwę „Uspokójmy polszczyznę”. Celem tej akcji będzie promocja języka wyważonego czy spokojnego, we wszystkich jego aspektach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>prof. Jerzy Bralczyk</strong></p>
<p>językoznawca, specjalista w zakresie języka mediów, reklamy i polityki, członek Rady Języka Polskiego.</p>
<p><strong>Michał Jędrzejek</strong></p>
<p>doktorant na Wydziale Filozofii UJ i w Akademii Artes Liberales UW. W Obserwatorium Debaty Publicznej Kultury Liberalnej kieruje działem monitoringu.</p>
<p><strong>Karolina Norkiewicz</strong></p>
<p>filolożka języka polskiego. Koordynatorka projektów w Obserwatorium Debaty Publicznej Kultury Liberalnej.</p>
<p><em>Zdjęcie do artykułu: Ben Cumming. Źródło: Flickr.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/jerzy-bralczyk-uspokojmy-polszczyzne/">Uspokójmy polszczyznę!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/jerzy-bralczyk-uspokojmy-polszczyzne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Analiza specjalna: Radykalizacje przed I turą wyborów prezydenckich 2015</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/analiza-specjalna-radykalizacje-przed-i-tura-wyborow-prezydenckich-2015/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/analiza-specjalna-radykalizacje-przed-i-tura-wyborow-prezydenckich-2015/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Jun 2015 20:02:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Duda]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[I tura wyborów prezydenckich]]></category>
		<category><![CDATA[kampania prezydencka]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Wigura]]></category>
		<category><![CDATA[kultura liberalna]]></category>
		<category><![CDATA[Obserwatorium Debaty Publicznej]]></category>
		<category><![CDATA[radykalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie w 2015 r.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[<p>„Polska polityka zagraniczna ostatnich 8 lat to […] spacer durnej panienki w ciemnym tunelu. Jest tylko kwestią czasu, aż ktoś ją porządnie zgwałci. Donald Tusk i Bronisław Komorowski na co dzień wyglądają zresztą jak poszkodowane ofiary «gry za gwałt». […] Rządzą nami właśnie takie międzynarodowe cioty, ideowe eunuchy wykastrowane z honoru i poczucia wstydu, które [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/analiza-specjalna-radykalizacje-przed-i-tura-wyborow-prezydenckich-2015/">Analiza specjalna: Radykalizacje przed I turą wyborów prezydenckich 2015</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>„Polska polityka zagraniczna ostatnich 8 lat to […] spacer durnej panienki w ciemnym tunelu. Jest tylko kwestią czasu, aż ktoś ją porządnie zgwałci. Donald Tusk i Bronisław Komorowski na co dzień wyglądają zresztą jak poszkodowane ofiary «gry za gwałt». […] Rządzą nami właśnie takie międzynarodowe cioty, ideowe eunuchy wykastrowane z honoru i poczucia wstydu, które tylko patrzą, jak i gdzie wyświadczyć seksualną grzeczność komuś silniejszemu (w ich mniemaniu)”. To fragment tekstu Witolda Gadowskiego „Pedagogika gwałtu” („W Sieci”, nr 20, 18-24 V, s. 111), a zarazem najbardziej jaskrawa radykalizacja w tegorocznej kampanii wyborczej.</p>
<p>W całej kampanii jednak różnego rodzaju radykalizacji nie brakowało. We wczesnych miesiącach 2015 r., a szczególnie w maju, symboliczny spór między PO a PiS osiągnął niezwykle silny stopień. To doprowadziło do znacznego oderwania debaty publicznej od zainteresowań i kłopotów zwykłego obywatela. Podczas, gdy publicyści byli zajęci krytykowaniem jednego, odpowiedniego z punktu widzenia swoich poglądów, ugrupowania, ich, a także badaczy społecznych uwadze umknęło, że społeczny gniew za chwilę wyleje się inną drogą. Dyskusję o faktach zastąpiło rytualne krytykowanie przeciwników politycznych. Nie można wykluczyć, że była to jedna z przyczyn wysokiego wyniku wyborczego Pawła Kukiza i niskiej, jak na wybory prezydenckie w Polsce, frekwencji.</p>
<p><strong>„Horda nijakości”. Prasa prawicowa o Bronisławie Komorowskim</strong></p>
<p>Tygodniki „W Sieci” i „Do Rzeczy” stosowały metafory i symbolikę, mające na celu dyskredytację nie tylko rządzącego prezydenta, ale przede wszystkim Platformy Obywatelskiej, którą ściśle utożsamiano z Bronisławem Komorowskim.</p>
<p>Pisano m.in. o „psiapsiółkach pani premier”, „funflach pana prezydenta”, środowisko Platformy Obywatelskiej określając „hordą nijakości” (K. Feusette, „Nierząd ekspercki”, „W Sieci”, 26 I-1 II 2015, s. 10). Z kolei Michał Karnowski nazywał rządzących „systemem medialno-biznesowym [, który] kolejny raz próbuje zniszczyć polską spółdzielczość finansową i jej twórcę Grzegorza Biereckiego. Metody znane od lat: kłamstwa, insynuacje, manipulacje. I przemoc” (to o aferze SKOK-ów – przyp. red.; Michał Karnowski, „Atak mafii III RP”, „W Sieci”, nr 11, 16-22 III 2015 r., s. 2). Rafał Ziemkiewicz dodawał, że „przestraszony obóz władzy jest w stanie sięgnąć po każde świństwo, by się ratować” (R. Ziemkiewicz, „Wściekły atak salonu”, „W Sieci”, nr 13, 23-29 III, s. 16-19), a stan, w jakim znajdują się politycy i zwolennicy PO, Marek Król nazywał <em>delirium platformens</em> (Marek Król, „Delirium platformens”, „W Sieci”, nr 13, 30 III-6 IV, s. 127).</p>
<p>Z kolei redaktorzy „Do Rzeczy” wytykali obozowi władzy oraz jego zwolennikom, że reprezentuje „przemysł pogardy i nienawiści”, zbliżony do „wzorów mistrza Urbana”. To, zdaniem Andrzeja Nowaka, jedyna gałąź przemysłu, która rozkwitła pod rządami PO. „Teraz na pewno partia władzy (określam ją skrótem PO-PSL-TVN) nie jest w stanie przekonać nikogo, że służy komukolwiek poza sobą” (A. Nowak, „Pojedynek nadziei ze strachem”, „Do Rzeczy”, nr 21, 18-24 V, s. 22-24).</p>
<p>Na tym tle atakowano przede wszystkim Bronisława Komorowskiego za jego domniemane związki z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, czyli „mroczną stronę” jego życiorysu. „Komorowski nie daje gwarancji suwerenności podejmowanych decyzji. [od ponad 25 lat padają pytania o wpływ dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych na Bronisława Komorowskiego]. Nigdy nie zostały wyjaśnione w przekonujący sposób wpłaty Komorowskiego w 1991 r. dla tzw. banku Palucha, instytucji spekulacyjnej kojarzonej z byłymi oficerami kontrwywiadu”. (P. Semka, „Dosyć!”, „Do Rzeczy”, nr 19, 4-10 V, s. 16-18). Cytat o mrocznej stronie życiorysu pochodzi z tekstu Marka Pyzy i Marcina Wikło „Co ukrywa prezydent?”, „W Sieci”, nr 9, 2-8 III, s. 16-19, a dokładnie brzmi on tak: „[BK] nie musi wstydzić się lat 70., 80. Natomiast 90. i późniejsze były bardzo mroczne”). Redaktorzy tygodnika piszą także: „Można mieć wrażenie, że marszałek przebierał nogami m.in. do przejęcia kontroli nad nieopublikowanym przez Lecha Kaczyńskiego aneksem do raportu z likwidacji WSI, zawierającym rzekomo niewygodne fakty zza kulis politycznego życiorysu Komorowskiego”.</p>
<p>Warto zwrócić uwagę na sformułowania zawarte w powyższych cytatach: „<em>kojarzonej </em>z byłymi oficerami wywiadu”; „<em>można mieć wrażenie, </em>że marszałek”; „zawierającym <em>rzekomo </em>niewygodne fakty”. Wszystkie te słowa wskazują na to, że mamy tu do czynienia raczej ze strategią defensywno-insynuacyjną: prezentacją domniemań niż z popartymi faktami relacjami dziennikarskimi. Obrazu dopełniają okładki wyżej cytowanych tygodników z tych miesięcy, na których Bronisław Komorowski przedstawiany jest bądź jako usypiający podczas publicznych wydarzeń, bądź jako zawstydzony, zakłopotany, ze spuszczonymi oczami.</p>
<p><strong>Kto stosuje język nienawiści. Prasa lewicowa i centrowa</strong></p>
<p>Nie tylko prawicowe, ale i lewicowe oraz centrowe media przyjmują rolę strony atakowanej i odczłowieczanej przez przeciwnika. Zachowanie mediów prawicowych zdecydowanie potępiali redaktorzy np. „Gazety Wyborczej”. Trwała tam, według nich, „kampania nienawiści, w której urzędujący prezydent jest poniżany do granic człowieczeństwa”. Komentatorzy prawicowi okazywali swoje „zdziczenie”, jak Ryszard Legutko, który Komorowskiego nazwał – pisze Wojciech Czuchnowski – „prostakiem”, „maestro świniowatości” i „świniowatym marszałkiem” (W. Czuchnowski, „Zdziczenie poselsko-profesorskie”, „Gazeta Wyborcza”, 10 III, s. 2).</p>
<p>Słabego typu radykalizację można było zaobserwować w wypowiedzi samego Bronisława Komorowskiego dla „Gazety Wyborczej”, gdy polityk ten, podkreślający zazwyczaj swój cel budowania ogólnonarodowej zgody, stwierdził, że dzisiejszy spór w Polsce przebiega wzdłuż nowej linii – „Polski racjonalnej w kontrze do Polski radykalnej […] Polska racjonalna to Polska bezpieczna w sercu zjednoczonej Europy. Polska radykalna to Polska osamotniona na europejskich peryferiach […] Starcie radykalizmu widzimy też w kwestiach gospodarczych” (B. Komorowski, „Polska: racjonalna czy radykalna”, „Gazeta Wyborcza”, 23 III, s. 4).</p>
<p>Podobną logikę można odnaleźć w tekście z „Polityki”, którego autorzy przekonywali, że jedynie Platforma Obywatelska jest dziś gwarantem utrzymania w Polsce ustroju liberalno-demokratycznego. „Platforma nie jest zwykłą partią rządzącą, ponieważ dźwiga ciężar obrony całego systemu liberalno-demokratycznego […] PiS nie jest zwykłą opozycją. To partia, która po zwycięstwie zamierza zmienić podstawy państwa, system wartości” (M. Janicki, W. Władyka, „Przedrzeźniacze”, „Polityka”, 28 I-3 II, s. 13-15). Redaktorzy „Polityki” sugerują zatem analogię do lat 2005–2007, gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. Co prawda PiS oddał wówczas sam władzę, a dowodów na zaostrzenie jego aktualnego kursu w tekście brakuje.</p>
<p>Mocniej stawia to Waldemar Kuczyński: „Jest jeden obóz. Zmobilizowany, o cechach sekty – choć niezwykle szeroki. Ten obóz ma wyraźną wizję wroga […] Można powiedzieć, że po stronie pisowskiej objawia się naród. Po drugiej zaś – społeczeństwo. Naród jest zwierzęciem jednolitym, uszeregowanym, agresywnym i zmobilizowanym. Społeczeństwo jest rozproszone” (W. Kuczyński w rozmowie z R. Kalukinem, „Prezes na wojennej ścieżce”, „Newsweek”, nr 15, 7-12 IV, s. 38-41).</p>
<p>Najostrzej stawia sprawę Adam Michnik, który w głośnym edytorialu zaraz po I turze wyborów napisał: „Demokracja bywa okrutna dla tych, którzy o nią walczyli […] Koalicja Dudy i Kukiza oznaczać będzie rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem, rządy absurdu i szczujni” (Adam Michnik, „Szkoda Polski”, „Gazeta Wyborcza”, 11 V, s. 1).</p>
<p>Nie brakowało także wysoce emocjonalnych ataków wobec samego Andrzeja Dudy i jego kampanii. „Panem Nikt” kandydata PiS nazwał Rafał Kalukin (R. Kalukin, „Pan Nikt i wkurzeni”, „Newsweek”, nr 17, 20-26 IV, s. 26-28); ten sam dziennikarz o spotach Andrzeja Dudy na temat euro pisał, że czuć w nich „rękę Jacka Kurskiego, typowy dla niego tupet we wciskaniu ludowi odrażającej ciemnoty” (tegoż, „Cyrk polityczny”, „Newsweek”, nr 14, 30 III-6 IV, s. 18-20).</p>
<p>Podobnie jak w przypadku prasy prawicowej, źródłem kontekstu są także okładki. Najbardziej zwróciły uwagę dwie z nich, przygotowane przez „Newsweek”. Na jednej z nich mamy do czynienia z wejściem na kolejny poziom hiperbolizacji dotyczącej katastrofy smoleńskiej. „Newsweek” przejmuje język zamachu, publikując portret Jarosława Kaczyńskiego i nazywając go „zamachowcem”. Na drugiej zabieg jest podobny – także zostaje przejęty, czy może obśmiany, język prawej strony – Jarosław Kaczyński zdejmuje z głowy maskę Andrzeja Dudy, podpis zaś głosi: „fałszerstwo wyborcze”.</p>
<p><strong>„Szczujnia” i „antysemici”. Spór o „Newsweek”</strong></p>
<p>Szczególnie wiele emocji wywołała biografia Andrzeja Dudy, opublikowana w „Newsweeku”, a zwłaszcza jej fragment dotyczący żydowskiego pochodzenia teścia obecnego prezydenta elekta. „Dlaczego akurat Unia Wolności? – zastanawiała się nad przeszłymi wyborami kandydata PiS dziennikarka, Anna Szulc – Czyżby wpływ na ówczesne polityczne wybory Andrzeja Dudy miał jego teść, znany poeta i krytyk literacki, Julian Kornhauser? W 1994 r. Duda ożenił się z jego córką Agatą. Julian Kornhauser, z pochodzenia Żyd, w jednym ze swoich wierszy rozliczał się z Polakami biorącymi udział w pogromie kieleckim, za co przez prawicowców został okrzyknięty polakożercą”.</p>
<p>W odpowiedzi na ten tekst portal braci Karnowskich zarzucił Tomaszowi Lisowi antysemityzm. Tomasz Lis bronił się, przypominając, że portal ten jest „zwany słusznie szczujnią”, zaś prawicowcy „dostali prawdziwego amoku […] był to amok sterowany”. Czym? Podobnie jak prawicowi komentatorzy chętnie zarzucają „salonowi”, że pragnie on tuszować afery związane z Platformą Obywatelską, choćby wymieniane wyżej domniemane związki prezydenta Komorowskiego z WSI, tak Lis zarzuca Karnowskim, że antysemitą nazwano go po to, by odwrócić uwagę od afery SKOK-ów. (T. Lis, „Szczujnia walczy z antysemityzmem”, „Newsweek”, nr 13, 23-29 III, s. 2-3).</p>
<p>W kontekście tekstu z „Newsweeka” pod koniec kwietnia wypowiedział się także Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. „Uważam, że Tomasz Lis jest antysemitą – powiedział. – Ten tekst był świadomym i politycznie wykalkulowanym użyciem antysemickich klisz. Takie zachowanie jest niegodne”. W dniu publikacji tego wywiadu Tomasz Lis zapowiedział, że pozwie Pawła Śpiewaka za te słowa.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Karolina Wigura</strong></p>
<p>szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej</p>
<p><i>Zdjęcie do artykułu: Nathaniel Shepard. Źródło: Flickr</i></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/analiza-specjalna-radykalizacje-przed-i-tura-wyborow-prezydenckich-2015/">Analiza specjalna: Radykalizacje przed I turą wyborów prezydenckich 2015</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/analiza-specjalna-radykalizacje-przed-i-tura-wyborow-prezydenckich-2015/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Słowniczek radykalizmów</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek-radykalizmow/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek-radykalizmow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 May 2015 10:56:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=171</guid>
		<description><![CDATA[<p>„Goebbelsowskie kłamstwo”, „neomarksistowska ideologia”, „seks z chomikiem” – tak, proszę Państwa, wbrew pozorom wszystkie te pojęcia nie tylko wystąpiły w ostatnich miesiącach w polskiej debacie publicznej – niektóre z nich używane są relatywnie często. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że radykalizacje są interesujące nie tylko jako jeden z mechanizmów rządzących sposobem komunikacji między polskimi [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek-radykalizmow/">Słowniczek radykalizmów</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>„Goebbelsowskie kłamstwo”, „neomarksistowska ideologia”, „seks z chomikiem” – tak, proszę Państwa, wbrew pozorom wszystkie te pojęcia nie tylko wystąpiły w ostatnich miesiącach w polskiej debacie publicznej – niektóre z nich używane są relatywnie często. Warto zdawać sobie sprawę z tego, że radykalizacje są interesujące nie tylko jako jeden z mechanizmów rządzących sposobem komunikacji między polskimi publicystami i dziennikarzami. Są one również źródłem wiedzy na temat współczesnej polszczyzny politycznej. Dlatego zdecydowaliśmy się wybierać najbardziej wyraziste z nich i umieszczać je w naszym „Słowniczku radykalizacji”, który znajdą Państwo <a href="http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek/">TUTAJ</a>.</p>
<p><i>Ilustracja: Flickr. Autor: Steven Guzzardi</i></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek-radykalizmow/">Słowniczek radykalizmów</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/slowniczek-radykalizmow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Analiza specjalna: 5 lat po katastrofie smoleńskiej</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/po-pierwsze-nie-ufaj-nikomu-5-lat-po-katastrofie-smolenskiej/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/po-pierwsze-nie-ufaj-nikomu-5-lat-po-katastrofie-smolenskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2015 16:26:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[czy w Smoleńsku był zamach]]></category>
		<category><![CDATA[Do Rzeczy]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa smoleńska]]></category>
		<category><![CDATA[kultura liberalna]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Obserwatorium Debaty Publicznej]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[radykalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[rocznica katastrofy smoleńskiej]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Sawczuk]]></category>
		<category><![CDATA[w Sieci]]></category>
		<category><![CDATA[zamach w Smoleńsku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=93</guid>
		<description><![CDATA[<p>Sprawa katastrofy smoleńskiej, jak żadna inna, przyczynia się dziś do radykalizacji języka debaty publicznej w Polsce. W ten sposób tworzy się obraz, że rywalizacja polityczna to ostateczne starcie dobra i zła. Wszelka różnica zdań zaczyna być traktowana jako coś podejrzanego. Powyższa teza to nie przesada. „Zło wokół nas, agresorów i zdrajców, opisujemy – jak się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/po-pierwsze-nie-ufaj-nikomu-5-lat-po-katastrofie-smolenskiej/">Analiza specjalna: 5 lat po katastrofie smoleńskiej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sprawa katastrofy smoleńskiej, jak żadna inna, przyczynia się dziś do radykalizacji języka debaty publicznej w Polsce. W ten sposób tworzy się obraz, że rywalizacja polityczna to ostateczne starcie dobra i zła. Wszelka różnica zdań zaczyna być traktowana jako coś podejrzanego.</strong></p>
<p>Powyższa teza to nie przesada. „Zło wokół nas, agresorów i zdrajców, opisujemy – jak się wydaje – w miarę precyzyjnie”, stwierdził Jacek Pawlicki w największym prawicowym tygodniku „W Sieci” (10-16 XI 2014). Tekstowi Pawlickiego nie brak pewnej poetyckiej zadumy. Jak wyjaśnia: „od czterech lat próbujemy zrozumieć i opisać, co też się dzieje z większością Polaków, dlaczego już nie chcą swego niepodległego państwa, swej podmiotowości, swej kultury. Dlaczego […] tak ochotnie wpisują się w wyznaczoną im rolę niskopłatnych niewolników mamionych perkalem i koralikami, przyduszonych do gleby walką o przetrwanie. Emocjonalnie rozhuśtywanych, umysłowo rozpraszanych lejącą się z mediów zidiociałą breją, coraz silniej nasycaną lewacką ambrozją. Dla rodziny, wolności, narodu będącą w istocie trupim jadem”.</p>
<p>W konsekwencji, jak pisze Tomasz Łysiak, „Polski już nie ma” („W Sieci”, 3-11 XI 2014). Także Bronisław Wildstein, tym razem na łamach „Do Rzeczy” (15-28 XII 2014), przekonywał, że „sprawa smoleńska jest najbardziej ponurym świadectwem upadku współczesnej Polski”. „Upokorzenie smoleńskie stanowi apogeum starannego wdeptywania Polaków w ziemię. Ruskimi buciorami i peowskim kłamstwem”, stwierdził w przytoczonym wcześniej tekście Pawlicki.</p>
<p><strong>Prześladowany prawicowy dysydent</strong></p>
<p>Kwestia kłamstwa powraca w dyskusjach smoleńskich wielokrotnie. Kłamią rządowi urzędnicy, wręcz „nie ma takiej ilości drwin, kłamstw i jadu, które odwiodłyby ich od próby ustalenia tego, jak doszło do tragedii”, jak pisał Marek Pyza („W Sieci”, 20-26 X 2014).</p>
<p>Padają sugestie sfałszowania nagrań z czarnych skrzynek, dokonanego w interesie politycznym, łącznie z celowym preparowaniem stenogramów, co sugerował w TVP Info Antoni Macierewicz. Wyrażenie „kłamstwo smoleńskie” (podobieństwo do „kłamstwa oświęcimskiego” to oczywiście nie przypadek) jest zresztą popularnym terminem w prawicowej publicystyce.</p>
<p>O kłamstwach rządu mówił też przy okazji 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej w wywiadach prasowych Jarosław Kaczyński. Jak stwierdził w „Gazecie Polskiej” lider PiS: „druga strona panicznie się boi i przygotowuje wszelkie możliwe środki ataku”.</p>
<p>Nie zamierzam przekonywać, że – wbrew przytoczonym tu krytykom obecnej władzy –„państwo zdało egzamin”, ponieważ nie zdało. Katastrofa smoleńska jest sprawą nadzwyczaj poważną, z której powinny zostać wyciągnięte wszechstronne konsekwencje, instytucjonalne i osobowe.</p>
<p>Z tym, że we wszystkich filipikach pod adresem aktualnych władz zastanawia jedno. Prawicowi publicyści i politycy sprawiają wrażenie umieszczonych w środku jakiejś nagłej, brutalnej i ostatecznej bitwy, mającej zgoła millenarystyczny posmak. W zdelegitymizowanym systemie przedstawiciele prawicy pozycjonują się jako prześladowani dysydenci.</p>
<p><strong>Wyścigi w hiperbolizacjach</strong></p>
<p>Niestety, nie jest to całkiem bezpodstawne. Sytuacji nie poprawia określanie zachowania prawicowych komentatorów „festiwalem paranoi” czy „ekstrawagancją sekty smoleńskiej”, a samych krytyków „obozem maniakalnym”. Wszystkie te cytaty pochodzą przy tym tylko z jednego artykułu Wojciecha Maziarskiego („Gazeta Wyborcza”, 29 XII 2014).</p>
<p>W kwestii języka trwa tu zresztą między obiema stronami dziwny pojedynek na słowa. Tezie o zamachu z jednej strony odpowiada nazywanie Jarosława Kaczyńskiego „zamachowcem” („Newsweek”, 13-19 IV 2015); Tomasz Lis scharakteryzował marsz organizowany przez PiS 13 grudnia 2015 r. (w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego z 1981 r.) jako „zamach na rozum” („Newsweek”, 8-14 XII 2014 r.), a odnosząc się zaś do tortur, którymi poddawani byli więźniowie w tajnych więzieniach CIA, ten sam dziennikarz ogłosił, że wolałby „skupić się na torturach zadawanych Polakom przez notorycznych kłamców, oszustów, demagogów i manipulantów”, by stwierdzić, że „milionom Polaków od lat aplikuje się specyficzny waterboarding” („Newsweek”, 15-21 XII 2014 r.). Publicysta wymienia następnie przykłady owego podtapiania, aby wreszcie stwierdzić, że „te sylogizmy, by nie powiedzieć debilizmy, natychmiast wychwytuje czysty rozum”.</p>
<p>Im mocniejsza hiperbola, tym lepiej. Skoro w bieżących sporach politycznych sięga się po najcięższy arsenał środków, do rozmowy o sprawach bardziej podstawowych, choćby o faktach, brakuje już języka – więc się o nich nie rozmawia. Od szukającego porozumienia rozumu dużo ważniejsza okazuje się emocjonalna gorączka, od inteligencji – przyjemność z wymierzania ciosu.</p>
<p><strong>A gdzie państwo?</strong></p>
<p>W takich warunkach trudno o zaufanie do jakichkolwiek instytucji, o ile nie są one „nasze”. Jeżeli polską polityką rządzi dzisiaj jakieś przykazanie, to brzmi ono: po pierwsze, nie ufaj nikomu. Skoro stawką pojedynku jest zwycięstwo dobra nad złem, różnica zdań nie może być tłumaczona dyskusją w poszukiwaniu lepszych rozwiązań, lecz raczej działaniem ukrytych, złowrogich sił.</p>
<p>Tym samym pluralizm w życiu publicznym staje się podejrzany i zagrożony. Nikt nie wierzy też w istnienie kompetencji, które nie byłyby jedynie na usługach takiej czy innej partyjnej woli politycznej. Instytucje naukowe, wymiar sprawiedliwości i media okazują się na równi przesiąknięte partyjną służalczością. Jak stwierdził Bronisław Wildstein („W Sieci”, 7-12 IV 2014): „obrońcy oficjalnej wersji to ludzie, którzy nie poszukują prawdy, ale bronią własnych interesów”. Jeżeli wierzysz w ustalenia państwowych instytucji, to widać masz coś do ukrycia.</p>
<p>Państwo nie może zatem istnieć jako takie – może jedynie istnieć jako wyraz sił określonej partii politycznej. A skoro tak, to jego reformowanie staje się bezcelowe. Pozostaje tylko obserwowanie bitwy zwaśnionych plemion.</p>
<p>Można pomyśleć, że w tej sytuacji rzeczywiście warto zorganizować międzynarodową komisję, która zbadałaby i rozstrzygnęła sprawę katastrofy smoleńskiej, co postuluje choćby część rodzin ofiar katastrofy, na czele z Małgorzatą Wassermann. Po pierwsze jednak, w propozycji takiej tkwi pewien paradoks. Postuluje ona – tym razem oficjalne – zrzeczenie się podmiotowości Polski na rzecz zagranicznych organów w kwestii badania sprawy. Po drugie, jeżeli owoce działania takiej komisji okazałyby się niepomyślne dla osób ją popierających, zostaną one zaraz podważone, a członkom komisji łatwo będzie można zarzucić uleganie wpływom Rosji. Komisja nie musi być zresztą jednomyślna. Ostatecznie więc nic nie zmieni.</p>
<p>Z katastrofą smoleńską uporać się musimy sami. Owa bitwa zwaśnionych plemion to jednak nie chwilowa trudność. Jak powiedział w rozmowie z braćmi Karnowskimi Adam Borowski („W Sieci”, 13-19 X 2014), „Smoleńsk to cezura, która ustawiła nas na lata, na dziesiątki lat. To zdarzenie, które na Polaków i na Zachód działa podobnie jak Katyń”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie wiadomo jeszcze, jak na ten radykalny polityczny podział Polski wpłynie wybór Andrzeja Dudy na prezydenta. Wbrew pozorom, wzięcie przez PiS części odpowiedzialności za władzę może sprzyjać normalizacji politycznej konkurencji i przynieść rezultat pozytywny. Ale o tym przekonamy się dopiero za kilka miesięcy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Tomasz Sawczuk</strong></p>
<p>członek redakcji „Kultury Liberalnej&#8221;</p>
<p><em>Źródło ilustracji: wikimedia.commons</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/po-pierwsze-nie-ufaj-nikomu-5-lat-po-katastrofie-smolenskiej/">Analiza specjalna: 5 lat po katastrofie smoleńskiej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/po-pierwsze-nie-ufaj-nikomu-5-lat-po-katastrofie-smolenskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obserwatorium Debaty Publicznej. Zaczynamy!</title>
		<link>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/obserwatorium-debaty-publicznej-zaczynamy-wigura/</link>
		<comments>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/obserwatorium-debaty-publicznej-zaczynamy-wigura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Mar 2015 14:14:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin_kl]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[debata publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[dwie Polski]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>
		<category><![CDATA[język nienawiści]]></category>
		<category><![CDATA[kultura liberalna]]></category>
		<category><![CDATA[liberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Obserwatorium Debaty Publicznej]]></category>
		<category><![CDATA[odp]]></category>
		<category><![CDATA[pogarda]]></category>
		<category><![CDATA[poziom debaty]]></category>
		<category><![CDATA[radykalizacja języka]]></category>
		<category><![CDATA[Wigura]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/?p=1</guid>
		<description><![CDATA[<p>Niski poziom języka polskiej debaty publicznej kwituje się zwykle rytualnym narzekaniem. Jedni mówią o „przemyśle pogardy”, inni – o „języku nienawiści”. Niektórzy – o „wojnie dwóch Polsk” albo „plemion”. Ale niechętnie nazywamy rzecz po imieniu. Otóż naszą debatę publiczną toczy od lat poważna choroba – radykalizacja języka. Ma ona różne odmiany. Łagodniejszą, np. wtedy, gdy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/obserwatorium-debaty-publicznej-zaczynamy-wigura/">Obserwatorium Debaty Publicznej. Zaczynamy!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Niski poziom języka polskiej debaty publicznej kwituje się zwykle rytualnym narzekaniem. Jedni mówią o „przemyśle pogardy”, inni – o „języku nienawiści”. Niektórzy – o „wojnie dwóch Polsk” albo „plemion”. Ale niechętnie nazywamy rzecz po imieniu.</strong></p>
<p>Otóż naszą debatę publiczną toczy od lat poważna choroba – radykalizacja języka. Ma ona różne odmiany. Łagodniejszą, np. wtedy, gdy prezydent Bronisław Komorowski nadaje imiona „dwóm Polskom”: „racjonalna” i „radykalna”. Kilka lat temu z podobną propozycją wyszło zresztą Prawo i Sprawiedliwość, mówiąc o „Polsce liberalnej” i „Polsce solidarnej”.</p>
<p>Mocniejszą formą choroby radykalizacji są wypowiedzi obraźliwe i insynuacyjne. Oto kilka wyrazistych przykładów. „Gowin zachowuje się jak katolicka ciota” (Janusz Palikot). „Jesteście jak obcy, który przyssał się do Polski” (Krzysztof Szczerski o rządzie Donalda Tuska), „Mówienie o katastrofie smoleńskiej jako o zamachu to kur&#8230;” (Waldemar Kuczyński), „Goebbelsowskie kłamstwo” (Piotr Zaremba w reakcji na jedną z okładek tygodnika „Polityka”).</p>
<p>Do tego dochodzą radykalizacje w sferze wizualnej. Choćby okładka „Newsweeka” sugerująca zmuszanie chłopca do stosunku przez katolickiego księdza z tytułem: „Polski Kościół kryje pedofilię”. Albo okładka tygodnika „W Sieci”, która głosi: „Wiemy, jak fałszują wybory!”, choć w środku wydania brakowało zasadniczych dowodów na to stwierdzenie. Czyżby wolność słowa w Polsce oznaczała wzajemne obrażanie?</p>
<h3><strong>Trzy przyczyny radykalizacji</strong></h3>
<p>Wielu uczestników polskiej debaty odczuwa zmęczenie tym stanem rzeczy. Niewielu pyta, jakie są przyczyny radykalizacji. Te ostatnie są przynajmniej trzy.</p>
<p>Po pierwsze, działające 24 godziny na dobę media elektroniczne wymuszają bezustanne poszukiwanie sensacji wśród ograniczonej liczby „newsów”. Debata publiczna – nie tylko w Polsce – jest dziś w coraz większej mierze oparta na spekulacjach i ostrych sformułowaniach.</p>
<p>Po drugie, jako społeczeństwo mamy nawyk łatwego ferowania moralnych wyroków, zamiast poszukiwania maksymalnej ilości informacji. Może to być funkcja naszego słabego – jako społeczeństwa – wykształcenia i niewielkich kompetencji współpracy w rozwiązywaniu problemów.</p>
<p>Po trzecie, nasza debata jest ahistoryczna. Czyż nie jest łatwo ferować wyroki – np. na temat reform gospodarczych z początku lat 90. albo na temat religii w szkołach – i rzeczowo się do nich odnieść, skoro mało kto przypomina o warunkach, w których je wprowadzano?</p>
<h3><strong>Nie chcemy być rozczarowani</strong></h3>
<p>Niezależnie od przyczyn, język debaty przyczynia się do rozczarowania demokracją. Według wybitnej filozofki Judith Shklar, liberalna demokracja pociąga za sobą rozczarowanie większe niż np. autorytaryzm. Nie dlatego, że jest to system od autorytaryzmu gorszy – przeciwnie! – ale dlatego, że ze wszystkich systemów politycznych, demokracja składa najwięcej moralnych obietnic. Dopóki nie zdamy sobie sprawy z tego, że oprócz moralnej obietnicy, demokracja niesie ze sobą także codzienną odpowiedzialność za współpracę, to rozczarowanie będzie się wyłącznie pogłębiać.</p>
<p>Dlatego zdecydowaliśmy się działać. Obserwatorium Debaty Publicznej „Kultury Liberalnej” jest jednostką badawczą, która zbiera informacje o przypadkach radykalizacji w debacie publicznej oraz prowadzi ich analizę. Nasze badania obejmują nie tylko mowę nienawiści – zjawisko rozpoznane i częściowo monitorowane przez powołane do tego organizacje – ale także wszelkie inne przejawy radykalizacji.</p>
<p>Rezultaty naszych badań będziemy Państwu regularnie przedstawiać w postaci „Obserwatorium mediów” (to zbiór radykalnych cytatów z mediów głównego nurtu), „Raportów” (podsumowania miesięczne), „Słowniczka radykalizacji” (zapisujemy w nim radykalne hasła, które padają w polskim dyskursie publicznym), a także tekstów analitycznych i komentarzy.</p>
<p>Chcielibyśmy, aby Polska była krajem o spluralizowanej sferze publicznej, który zapewnia wolność wyboru, tolerancję, szacunek i godność każdej jednostce – niezależnie od jej przynależności etnicznej, grupowej, od jej płci i poglądów (jeśli tylko te ostatnie mieszczą się w granicach demokratycznej debaty). Chcielibyśmy dla Polski dobrze wykształconego, świadomego i aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. Wierzymy, że działalność Obserwatorium Debaty Publicznej jest istotnym wkładem w realizację tej wizji.</p>
<p>O metodologii, tematyce oraz zakresie naszych badań <a href="http://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/idea/">czytaj tutaj</a>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>dr Karolina Wigura</strong></p>
<p>szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/obserwatorium-debaty-publicznej-zaczynamy-wigura/">Obserwatorium Debaty Publicznej. Zaczynamy!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl">Obserwatorium Debaty Publicznej KL</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://obserwatorium.kulturaliberalna.pl/obserwatorium-debaty-publicznej-zaczynamy-wigura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
